
Surrogates – Surogaci, thriller.. sci-fi… akcja…. tak opisują go na różnych portalach filmowych. Cóż w filmie tym doznamy wręcz szoku technologicznego… akcji mniej… a ten thriller to jest wymieniany chyba tylko dlatego, że jest mowa o eksterminacji sporej części ludzkości.
Jednak najlepiej zacznijmy od początku. Tytułowi surogaci są mechanicznymi odwzorowaniami ludzi, którymi można sterować za pomocą myśli. Do tego celu potrzebny jest jedynie specjalny fotel stanowiący swego rodzaju interfejs łączący nas z tym “mechanicznym ja”. Osoba która “wchodzi” w skórę surogata, zależnie od jego wersji ma do dyspozycji różne ludzkie zmysły.. w skrócie prawie wszystko czego doświadcza surogat doświadcza również jego “kierowca”… prawie, gdyż operator surogata nie może zginąć – po prostu w momencie awarii surogata odłącza się i może podłączyć do następnego. Brzmi niewiarygodnie? Bo takie jest, w końcu to sci-fi
Na wstępie jednak wspomniałem o zagładzie ludzkości, ale jak coś takiego może mieć miejsce, skoro dzięki surogatom ludzie praktycznie stają się nieśmiertelni? Ano szkopuł tkwi w tym, że większość ludzkości używa ów surogatów na codzień, już nawet samemu nie wychodzą do pracy, po prostu idą do pokoju, siadają sobie w foteliku i “wchodzą” w swego surogata, którym to już idą do pracy (lub ich surogat znajduje się już w pracy). Oczywiście poza problemami zdrowotnymi takich ludzi wynikającymi z braku ruchu wiele im nie grozi.. ale to tylko do czasu.. albowiem na ulicach pojawia się broń zdolna do zabicia zarówno surogata jak i jego operatora.
W tym miejscu jednak zakończę swą opowieść
Nie chcę zdradzać wam dalszego rozwoju akcji.. bowiem ten jest cóż.. zaskakujący, ale nie w takim nowym, odkrywczym stylu.. po prostu pewne zdarzenia są tak pełne ironii, że nie mogło ich zabraknąć
Jeśli jednak mowa o samym filmie i grze aktorów… to muszę powiedzieć, że Bruce Willis naprawdę dobrze zagrał swoją postać, a i film jest mniej naciągany (jeśli film sci-fi w ogóle taki może być) niż choćby ostatnia “Szklana Pułapka”… jednak nie radzę iść na niego do kina jeśli oczekuje się arcydzieła, błyskotliwych dialogów, czy powalającej fabuły.. na ten film należy raczej spojrzeć jako na przestrogę, gdyż ukazuje on do czego może doprowadzić rozwój robotyki, a w pewnym sensie można go również traktować jako odbicie obecnej anonimowości jaką niesie ze sobą internet.
W skrócie: dla fanów sci-fi jest to pozycja obowiązkowa… dla reszty? Cóż jeśli lubicie amerykańskie kino akcji, lub też samego Bruce Willisa to również nie pożałujecie
Powered by ScribeFire.









