Czy myśleliście kiedyś o samobójstwie?
Opublikował/a Lunar w dniu 17.02.2008
No właśnie, czy myśleliście o nim? A czemu właściwie o to się pytam? Ano dlatego, że tak sobie ostatnio uświadomiłem, że bez jakiegoś bodźca zewnętrznego (filmy, wiadomości w tv o samobójcach itp.) to jeszcze nigdy o nim nie myślałem i chyba z tego powodu powinienem być zadowolony, bo to niby znak, że jeszcze z moim życiem nie jest tak źle.
Gdy postanowiłem napisać ten wpis poświęciłem chwilkę na zastanowienie się jakby to można by popełnić samobójstwo.. ale kurde wszystkie te pomysły co mi do głowy przyszły tak banalne się zdają, że nawet wspominać nie ma o nich sensu.. No bo bądźmy szczerzy.. jak pomyślimy o tym co z nas zostanie po różnych takich ‘pomysłach’ to aż się odechciewa to robić… np.
- Skok z mostu/wysokości -> jak do wody to zawsze można płynąć.. jak pod mostem nie ma wody, to albo będziemy taką mokrą plamą, albo skończymy jako inwalida do końca życia..
- Utopić się -> no niby fajno.. ale utopić się wcale nie jest tak łatwo… no chyba że już nam całkiem sił zabraknie, albo wymyślimy jakiś genialny sposób na “pójście na dno”… np. betonowe buciki
- Strzelić sobie w głowę -> bo w cóż innego?… w głowę ‘najłatwiej’ się zabić… no ale cóż z naszej głowy zostanie? No taka mokra plama… oglądaliście kiedyś jaki jest efekt strzału w głowę przez snajpera?…
- Otruć się -> niby z zewnątrz będziemy dalej normalnie wyglądać (do czasu), ale taka śmierć to iście na łatwiznę…
- Powiesić się -> a potem zobaczą trupa co dynda… w sumie popularny motyw na ‘dzikim zachodzie’
- Podciąć sobie żyły -> no jak ktoś jest zafascynowany filmem Constantine i wierzy, że diabeł go ocali…
- Pojechać do Iraku i postrzelać do arabów -> zawsze można dostać kulkę… i tym samym ochronić od niej swojego kolegę
IMO najlepsza opcja bo i pozbędziemy się z kraju świrusów to i pozbędziemy się arabów… no i godny pogrzeb będzie..
No dobra trochę przesadziłem z tymi opisami
Jakoś nie umiem podejść do tego tematu całkiem serio… może to i nawet dobrze, bo po co się zasmucać i myśleć o własnej śmierci? Trza myśleć o życiu i o tym co będzie.. nawet jeśli żyję się maksymom “Żyj jakby każdy dzień był twoim ostatnim”, to i tak nie ma sensu rozmyślanie czy to będzie ostatni dzień czy nie? a jeśli tak to jak on się skończy? Miejmy nadzieję, że skończy się dobrze






Hatamoto powiedział/a
samobojstwo to tchorzostwo (oprocz seppuku ktore jest aktem odwagi)
Lunco powiedział/a
… cóż za chory pogląd na świat…. jak jedno samobójstwo może być tchórzostwem, a inne aktem odwagi?… Rozumiem jakbyś brał pod uwagę kontekst, czy jak wolisz ogół okoliczności towarzyszący podjęciu decyzji o samobójstwie… ale nie, Ty wielki pseudo fan samurajów i ich bushido masz chory pogląd na świat. Wszystko co związane z obrządkiem wojowników japońskich jest dobre i aktem bohaterstwa, a wszystko co nie pasuje do twojego oglądu na świat jest złe i haniebne..
Emiliano powiedział/a
właśnie widzę, że nie podchodzisz do tego tematu poważnie… zanim coś napiszesz – zastanów się kilkanaście razy…. wśród internautów może być osoba która w któryś z tych sposobów co opisałeś straciła bliską osobę… zastanów się…
Lunco powiedział/a
Emiliano ok.. dobra wybacz. Nie chciałem nikogo urazić, ale moim zdaniem to ten kto odbiera sobie życie powinien zastanowić się nad tym co robi i nad tym na co naraża swoich bliskich. Tu nie chodzi już tylko o to, że straciło się bliską osobę.. bo co innego gdy traci się bliskiego, który nie chce nas opuszczać, a co innego gdy ten bliski sam podejmuje decyzje o odejściu z tego świata, bo wtedy jest to jego własna decyzja, jego własna droga.
Co do przesady to w porównaniu z wyjazdem do Iraku rzeczywiście przesadziłem… a ujmując to inaczej.. nie doprecyzowałem o co mi chodzi.. bo nie chodziło mi o to, że żołnierze, którzy tam jadą są nienormalni albo coś mają nie tak z głową… o nie, bo o to to można (i należy) oskarżać tych, którzy ich tam wysłali. Sam ostatni punkcik ukazuje raczej, że jeśli chce się umrzeć to niech ta śmierć jakoś pomoże innym.. niech ma sens.
Emiliano powiedział/a
a może jestem osobą która straciła bliską osobę, która sama tą drogę wybrała…? nigdy nie wiadomo kto wejdzie i w jaki sposób odbierze Twoje słowa… może osoba, która sama drogę wybrała wołała o pomoc, ale ktoś zbagatelizował sprawę, może zawiniają nieraz nie dwa lekarze którzy za dużo mówią o chorobie danej osoby…? może głupie przypuszczenie poważnej choroby nie pozwala żyć…?
a co do żołnierzy to -niestety- wiem zbyt wiele… mój kuzyn jest zawodowym żołnierzem i to nie jest tak, że jedzie ten co chce tylko jedzie ten, którego wybiorą… mój kuzyn był w Iraku i Afganistanie i Bogu dzięki, że w chwili wyniszczenia miasteczka był w innym miejscu… winni są ci którzy kazali im zbombardować to miasteczko a nie ci którzy bombardowali je…
Lunco powiedział/a
Cóż mam powiedzieć?… Jeśli naprawdę kogoś straciłeś to współczuję, bo nic innego zrobić nie mogę.. no mogę napisać, że zmarły jest teraz w lepszym świecie (choć wg. chrześcijan to w chwili samobójstwa mu się bramy do niebios zamknęły..).
W każdym z nas jest chęć decydowania o własnym losie, a gdy się dowiemy, że zbyt wiele czasu nam nie zostało i że mamy umrzeć w jakiś strasznych męczarniach itp. to pewno naturalnym jest znalezienie sobie sposobu na ‘uprzyjemnienie’ sobie tych ostatnich chwil. Na pewno dużą winę ponosi personel medyczny, który nieraz, czasem nawet nieumyślnie ‘chlapnie’ o jedno słowo za dużo, ale też nie można ich winić za mówienie choremu o jego chorobie, bo od tego w końcu są lekarze (oczywiście o mówieniu o chorobie, którą chory faktycznie ma, bo przeprowadzanie dyskusji nad chorym na temat co on to może mieć jest IMO wielkim błędem i nie powinno być praktykowane.. bo potem sam się człowiek zastanawia i tylko sam zdrowie sobie psuje). Owszem mają leczyć, ale niestety w Polsce to leczenie ogranicza się do ciała, a wielu zapomina o duszy.. pomijam już fakt, że czasem to nawet tego ciała wyleczyć nie można… Inną też sprawą jest to, że ciągle postrzegamy specjalistów od owego leczenia ‘duszy’ jako lekarzy dla świrów, a tak wcale nie jest! Większość z nas nigdy nie pójdzie do psychologa, psychiatry, psychoanalityka, bo sądzi, że “nie jest świrem”, a tacy ludzie potrafią naprawdę pomóc (a jak się poszuka to nawet informacje o darmowych poradach i konsultacjach można spotkać, trzeba tylko chcieć).
Co do żołnierzy to masz rację.. mam kilku znajomych co mają zawodowych żołnierzy w rodzinie. Teoretycznie to ci co decydują się na wyjazd podejmują tą decyzję samemu i nikt im nie karze wyjeżdżać… co innego, że gdyby się nie zgodzili to by równie dobrze mogli się już pakować i powiedzieć wojsku papa..
Co do tamtego zbombardowanego miasteczka to to co się teraz dzieje to jest absurd. Żołnierz jest od tego, żeby wykonywać rozkazy, a nie od tego, żeby zastanawiać się czy przypadkiem dowódca się nie pomylił, czy jakiegoś błędu nie popełnił. Od tego są dowódcy. To oni podejmują decyzje i biorą za nie pełną odpowiedzialność. Co innego gdyby zbombardowali tą wiochę na własną rękę.. ale kurde w normalnym i cywilizowanym kraju takiej szopki być nie powinno… Aż dziw że my jesteśmy w UE.
Emiliano powiedział/a
tak się składa, że jestem kobietą a nie mężczyzną [ale ten fakt można pominąć - identyfikator to nie moje imię tylko ksywkę którą zyskałam].
tak winę za śmierć mego brata ponosi ordynator szpitala, który tak niby przypadkiem powiedział Mu jaką to On ma chorobę mimo iż były to tylko przypuszczenia lekarzy prowadzących Jego leczenie… kiedy na głowie niepełnoletniego jeszcze dziecka leży opieka nad mamą, która jest bardzo chora, nie chciał swemu rodzeństwu sprawić by i Nim trzeba było się opiekować podczas choroby… nie chciał byśmy patrzyli jak umiera… człowiek niegdyś pełen optymizmu, zarażający tym optymizmem otoczenie stracił wiarę na lepsze jutro… Jego nie można winić za śmierć… po Jego śmierci dowiedzieliśmy się co ordynator powiedział, co w późniejszym etapie okazało się uszkodzeniem nerwów spowodowanym zatruciem drogą oddechową… lekarze w dzisiejszych czasach stawiają sprzeczne diagnozy… taki człowiek, który wybiera śmierć by bliscy [wg Nich] mniej cierpieli [moim zdaniem] mają w sobie wiele dobroci i odwagi.
mój kuzyn właśnież żołnierz zawodowy nie chciał się zgodzić na wyjazd najpierw do Iraku a później do Afganistanu, ale nie chciał pożegnać się z wojskiem…
dowódca tych żołnierzy [jak się okazało bo wielu konwersacjach] wiedział, że miasteczko to miało zostać nieruszone, a teraz obwinia żołnierzy… nasz kraj niestety nie jest tak cywilizowany by mógł wstąpić do UE a jest już w niej tyle lat… również mnie to dziwi…
edi powiedział/a
samobojstwo to najkrutsza droga do nikad…
Kain66 powiedział/a
Mojim zdaniem to ucieczka od swojich problemów…
Jeżeli jest jakiś koleś np. nazwijmy go Tomek.
Tomek ma problemy w domu.W szkole też.Jest słaby umysłowo nie wytrzymuje napięcia zaczyna się pogrożać aż idzie se do piwnicy z nożem i…DEAD.
Kain.
Kain66 powiedział/a
A tak pozatym…Lunr może jakiś nowy temacik bo troszke cicho na forach.
Kain66 powiedział/a
Żyjesz , czy popełniłeś samobójstwo? xD
Lunar powiedział/a
Żyję
Nie piszę, bo i o czym pisać nie ma
Jakoś tak czas wakacji to nie czas na wylewanie smutków