O śmierci rozważań pare
Opublikował/a Lunar w dniu 03.11.2006
Dziś 1 listopada i jak co roku Polska cała wyruszyła “na groby” swoich bliskich. Dzień to nie zbyt wesoły, ale cóż poradzić na to, że ludzie umierają? Prawda jest taka, że z każdą sekundą zbliżamy się do końca naszych dni i nic na to poradzić nie możemy.
Lekko przeraża mnie wpływ zachodniej i tego “Hallowena” bowiem jest to przejaw czystej komerchy. Wiadomo, że każdy chce zarobić, ale jakoś przżywanie tego dnia powinno raczej odbywać się w nastroju refleksji nad naszym życiem i wspominaniem zmarłych, a nie zabawami “Hallowinowymi”. Oczywiście jest to tylko moje zdanie i nikt nie musi się z nim zgadzać. :] Ja poprostu uważam, że zmarli zasługują na choć JEDEN dzień w roku, w kórym choć na chwilę pomyślimy o nich… a cała ta zachodnia komercha zmierza tylko do tego, aby zapomnieć o naszych tradycjach i korzeniach.
Już od kilku dni zbierałem się do napisania moich rozmyślań o śmierci i o tym, co po nas pozostaje, jednak nie miałem swego rodzaju “natchnienia” (chyba z 3 wersje rozmyślań już pisałem, ale nie było w nich tego czegoś….). Powodem moich rozmyślań nie był/jest jednak 1 listopada, ale śmierć pewnej osoby. Nie znałem jej, ale była to bardzo bliska osoba dla koleżanki z klasy, dlatego też całą klasą uczestniczyliśmy na jej pogrzebie, aby w ten sposób nie tylko uczcić pamięć po zmarłej, ale również wesprzeć naszą koleżankę w tym trudnym okresie. Wiele myśli przemyka się po głowie podczas mszy i pogrzebu, ale to wszystko nic,.. bo gdy zobaczysz koleżankę, która straciła kogoś tak bliskiego to łzy same cisną Ci się do oczu, a w głowie masz pustke, wszystko przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Niby nie znałeś zmarłej, ale tragedia kogoś Ci w jakiś sposób bliskiego porusza… ;(
Potem jednak przychodzą myśli, które niby można lekceważyć, ale tak naprawdę one zawsze powracają… Pytania co po nas… co po mnie pozostanie? Jakie to życie ma sens? i wiele innych czekają na odpowiedź, która nie prędko zostanie udzielona. Bo jak odpowiedzieć na te pytania? “Cóż po nas pozostanie po naszej śmierci” jest swoistym pytaniem o nieśmiertelność.. jak ją zdobyć? Oczywiście nie dosłownie, gdyż żyć wiecznie nikt nie może i raczej by nie chciał… (ale to już inna sprawa, inny wątek) chodzi tu o pamięć o nas.. jednym sposobem jest spłodzenie dzieci, ale wtedy tylko one będą o nas pamiętać, no może ich dzieci i jak będziemy mieć szczęście to ich wnuki.. ale na tym koniec. Drugim sposobem jest wpisanie się do kart historii (jak Sofokles, Napoleon czy Adolf H.) Jest to napewno trudniejsze zadanie, ale i sława po nas pozostanie na wiekii. Tylko komu ta sława potrzebna, gdy go już na tym świecie nie będzie?
Śmierć, bo do niej tak naprawdę wszystko się sprowadza, jest wielką zagadką, którą od zarania dziejów nasi przodkowie próbują rozwiązać. Wiara w życie pozagrobowe, reinkarnacje, raj, to tak naprawdę wiara w to, że wraz z końcem naszego życia nie kończy się nasza egzystencja, wiara w to, że życie ma jakiś wyższy sens. Sens, który poznamy (albo i nie) dopiero po naszej śmierci. Bez tej wiary nasze życie byłoby niczym.
Wpis ten 2 dni temu zacząłem pisać i dziś dopiero publikuje. Powodem tego przeciągnięcia jest nie tylko brak czasu, ale pierwsza rocznica pewnego smutnego wydarzenia, wydarzenia bez którego tego wpisu pewno by nie było.

powered by performancing firefox






waltharius powiedział/a
Całkiem nieźle napisane. Serio przejmujesz się tym, co po Tobie po śmierci zostanie? Ja się tym nie przejmuję. Zostanę w pamięci moich najbliższych i przyjaciół. Zostawię po sobie trochę ciuchów, zapisanych kartek, przeczytanych książek. Co więcej… Po co?… I czym tu się przejmować? Skoro mnie już tu nie będzie, będę się szykował do kolejnej inkarnacji
Lunco powiedział/a
…. jak to ktoś napisał “Człowiek żyje tak długo jak długo żyje pamięć po nim” czy jakoś tak
“I czym tu się przejmować? Skoro mnie już tu nie będzie, będę się szykował do kolejnej inkarnacji” Niby prawda, ale czy jesteś pewien, że ta kolejna inkarnacja nastanie? Nie chciałbyś, aby pamięć o tobie, o twoich czynach/życiu przetrwała ciut dłużej niż tylko 1 czy 2 pokolenia?
waltharius powiedział/a
Chcieć to może i bym chciał, ale nie jest to dla mnie czymś super istotnym. Nie po to żyję. Przetrwam jakiś czas w pamięci ludzi którzy mnie poznali a część pokochała i wystarczy.
Co do reinkarnacji to tak, mam pewność, że nastąpi na takiej samej zasadzie jak katolicy/chrześcijanie wierzą w piekło i niebo.
Lunco powiedział/a
Nie no dla mnie to też jakimś tam priorytetem w życiu nie jest.
“Co do reinkarnacji to tak, mam pewność, że nastąpi na takiej samej zasadzie jak katolicy/chrześcijanie wierzą w piekło i niebo.” Czyli, w co wierzysz? W to, że po śmierci ‘pójdziesz’ do innego lepszego świata?
waltharius powiedział/a
Jak to u mnie w robocie gadają: “Ja mu o dupie on mi o zupie”
Wierzę, że po śmierci odrodzę się znowu i będę żył jeszcze jakąś liczbę razy na ziemi
Tak długo, aż będę na tyle “mądry” i “rozwinięty”, że pójdę kolejny stopień up w rozwoju
Lunco powiedział/a
no to mi pozostało tylko powiedzieć “Good Luck”
Julja powiedział/a
A http://zegarsmierci.info dalej straszy…
Lunco powiedział/a
.. jakoś wcale mi nie przeszkadza mi to dziwne ‘narzędzie’.. do wyników tego cudeńka jedna należy podchodzić z rozwagą… i rozsądkiem.
Izabella NL powiedział/a
Fajnie to napisałeś, wrażliwą osaobą jesteś i lubisz klasyczne tematy: Ja znalazłam pod tym samym hasłem równie ciekawy artykuł polecam http://www.odeszli-pamietamy.pl/Artykuly/2
Pisz więcej chętnie poczytam
Iza
Lunar powiedział/a
Dziękuję. Fakt jestem wrażliwy i mam klasyczne upodobania… jednak taka tematyka ma ten minus, że ciężko na nią pisać “od tak sobie”, bez jakiegoś zewnętrznego impulsu to ciężko z tym.