Dziś tak „na gorąco” garść przemyśleń dotyczących wysokości wyroków i innych takich. A wszystko dzięki tej sprawie.
Ale o co chodzi? W skrócie jeden facet zapłodnił dwie kobiety z czego jedna postanowiła, że pozbędzie się dziecka z brzucha drugiej. Plan swój wcielając w życie zaopatrzyła się w środki, które (tu cytat, pogrubienie moje) „spożyte nawet w niewielkiej ilości, mogły doprowadzić ciężarną do poronienia, śmierci, lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a także spowodować ciężkie wady rozwojowe płodu„. Środki te owa pani dosypała drugiej ciężarnej na spotkaniu do jej kawy. Na szczęście niedoszła ofiara zorientowała się, że coś jest nie tak z jej napojem i „udała się ze swoją kawą do komendy policji”.
Tak więc wszystko fajnie, szczęśliwy happy end. Policjanci zatrzymują podejrzaną, ona się przyznaje, prokuratura przedstawia zarzut „popełnienia przestępstwa usiłowania usunięcia ciąży” (dobrze, że kobiecie, która zgłosiła sprawę tego zarzutu nie przedstawiono). Sprawa jest poważna, bo za ten czyn grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności, ale wszystko ejst ok bo obywatele nabierają wiary w wymiar sprawiedliwości…. aż tu nagle okazuje się, że „uzgodniono karę roku i dwóch miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz nawiązkę na rzecz pokrzywdzonej w kwocie 800 złotych„.
Sprawa jest tak oczywista, że „uzgodniona kara” jest wręcz śmieszna (by nie powiedzieć żałosna). Prokuratura ma wszelkie dowody na to by posłać ów panią do więzienia – i to nawet nie za usiłowanie usunięcia ciąży, ale na upartego i próbę nieumyślnego morderstwa i poważnego uszczerbku na zdrowiu (wszak specyfik ten może do tego prowadzić, a raczej pod opieką lekarza nie był on używany w tej sprawie). Mimo to prokuratura uzgadnia karę, która bardziej świadczy o tym, że prokuraturze nie chce się (może nie mają czasu) siedzieć w sądzie… a może zależy na statystykach „rozwiązanych spraw”…
Żeby nie było, że czepiam się wszystkiego – więzienie to idiotyzm w tej sprawie (bo by żarła na koszt podatników), ale kwota nawiązki w wysokości 800 zł… zaiste ten wyrok mówi jedno – kup „diklofenak i mizoprostol”, ładuj to do kawy, pij, pozbądź się ciąży, a jak coś to powiedz, że ktoś to dosypał i daj mu 800zł… ba nawet dając 1000zł wyjdzie taniej niż użeranie się z polskim aparatem państwowym czy też wyjazd w celu zrobienia aborcji….
A tak na poważniej wyrok ten mówi, że możesz próbować zabić (bo co to za problem wsypać więcej specyfiku niż podają na opakowaniu) ciężarną kobietę, a jak ona się zorientuje, że coś nie tak to powiedz, iż byłaś/byłeś zazdrosny o ciążę i ominie Cię kara (800zł w sprawie o usiłowanie morderstwa to kara raczej nie jest)… Polskie państwo, polskie sądownictwo… a na Drzewieckiego naskakują za to, iż prawdę co w oczy kole o „dzikim kraju” powiedział…